sobota, 21 maja 2016

134. Organizer z motylami

Ostatnio mało mnie tutaj, a to za sprawą organizera, który dzisiaj zaprezentuję. Bardzo dużo pracy przy nim było, ale jestem zadowolona z efektu końcowego. Warto było włożyć w niego tyle pracy. Będzie bardzo dużo zdjęć.
Ściany organizera zostały wykonane z tkaniny Perllen 25ct firmy Zweigart koloru naturalnego, podłoga (dno) - filc w kolorze ciemnozielonym, dach - aida 16ct w kolorze niebieskim. Wyszywałam różnymi nićmi od DMC przez Ariadnę po nici bezimienne.
Wymiary w rzucie 20 x 15 cm, wysokość w szczycie 19 cm. Cała kompozycja jest moim projektem. W moim projekcie znajdziecie trochę haftu krzyżykowego, pół-krzyżyki, łańcuszek, haft płaski, ścieg za-igłą i wiele innych technik. Spróbowałam też haftu bulionowego i dzięki temu wyrosły różyczki.
Zapraszam do oglądania zdjęć :)
Skoro organizer jest w formie domku to na elewacji wejściowej nie mogło zabraknąć drzwi i okna. 
Na dachu (który imituje niebo) wiatr dmuchał i chuchał, i wydmuchał z białych chmurek inicjały imion całej rodziny pewnej Ani ;) Pomiędzy literkowymi chmurkami fruwają zawadiackie motylki.
Mój syn przeczytał SZAŁ... co nie było moim zamiarem... samo tak jakoś wyszło...
Polski domek kojarzy mi się z malwami, więc i u mnie ich nie zabrakło. Różyczki zakwitły haftem bulionowym. A na ścianie usiadła biedronka.
Malwy koniecznie musiałby być kolorowe...
 Zza narożnika ciekawie wygląda pojedynczy szafirek...
 A tuż obok przy ścianie szczytowej wyrosły szafirki, koniczynki... i dmuchawce...
Wiatr i tutaj psoci, i piękne białe kule dmuchawców rozwiewa po świecie... Motylek  mocno trzepie swoimi skrzydełkami, jednak wiatr jest silniejszy i motylek musi się poddać i lecieć z wiatrem.
Piękny, pękaty trzmiel bzyczy przy kwiatach szafirków.
 Za rogiem witają nas kolejne kwiaty i motyle.
Z tylu domu przez lata motyl o niebieskim i czerwonym ubarwieniu... ciekawe co to za motyle? Na dachu chmurki. Trzeba je przegonić, żeby słoneczko świeciło. Gdzie podział się ten wiatr? 
 Pod oknem lata ważka, jej skrzydła mienią się do słońca.
Koniczynka kwitnie i rozsiewa swój zapach wabiąc motyle.
 Ciekawe co rośnie przy drugiej ścianie szczytowej...
Domek czeka aż zamieszka w nim jakiś ptaszek... hm..., a może motylek?
  Znowu malwa... tym razem cieniowana...
 Motylek zwabiony zapachem...
 Tym sposobem obeszliśmy domek dookoła i wróciliśmy do punktu wyjścia...

Organizer zgłaszam na Wyzwanie #5 - "Owady" w Szufladzie

***
Jedna część dachu się otwiera ;) a środek zapełnia się przydasiami dla Ani :)
Heheheheh... oczywiście motyle w środku też się znajdą :)

2 komentarze:

  1. Pamiętam ten domek. Skradł moje serce bo po pierwsze idea cudna, po drugie przepiękne wykonanie. 😍

    OdpowiedzUsuń
  2. Mamy podobne gusta. W takich domkach jestem zakochana.Bardzo pięknie go zrobiłaś.

    OdpowiedzUsuń